Budva – Riwiera Czarnogórska

Opóźniony przyjazd autobusu, prowizja za wydrukowanie biletu, dodatkowa opłata za bagaże, odjazd z Dubrownika bez wszystkich pasażerów, ostre hamowanie – pisk opon i krzyk, wyjazd z Dubrownika z nadmiarem pasażerów, nieczynna toaleta na pokładzie, brak postojów, brak wody pitnej wśród części pasażerów, kolejki na granicy z Czarnogórą, przejazd dłuższą trasą dookoła Zatoki Kotorskiej (zamiast skorzystania z przeprawy promowej), blokada i wyważenie drzwi na dworcu w Kotorze, czekanie w gigantycznym korku spowodowanym wypadkiem aut osobowych. Tak w skrócie wyglądała nasza podróż. Najlepszym jej podsumowaniem były słowa podróżującego z nami Anglika, który wysiadając w Budvie nazwał tę wyprawę „Agatha Christie’s Bus”. 2,5 godzinny przejazd zamienił się w 7 godzinny thriller. Wyprawę autobusem „sponsorowała” linia Croatia bus-Globtour-Salinea-Jadran Ekspres. „Know-how” przewoźnika zaczerpnięty z naszego PKP.

Widoczna zza okna Wyspa Gospa od Škrpjela (Wyspa Matki Boskiej na Skale) – Perast (Zatoka Kotorska).

Późnym popołudniem, z trudem dotarliśmy nad czarnogórskie wybrzeże. Spore opóźnienie pokrzyżowało nam plany. Po pozostawieniu bagaży w hotelu wybraliśmy się na spacer.

Budva według legendy zawdzięcza nazwę mitycznemu założycielowi Teb – Kadmosowi, który został wygnany ze swojego polis. Wyprawa w nieznane zaprowadziła go do urokliwego miejsca, gdzie postanowił stworzyć nowe miasto. Heros nazwał je Budva na cześć jednego z…wołów, z którymi podróżował. 

Budva w swej historii było częścią m.in. Cesarstwa Rzymskiego, Bizantyjskiego czy Republiki Weneckiej. Ci ostatni odpowiedzialni byli za rozbudowę cytadeli wraz z murami obronnymi. Warownia w swej historii wielokrotnie była niszczona i odbudowywana. Tworzy ona dziś największą atrakcję Starego Miasta. Usytuowana na cyplu forteca pełni rolę muzeum oraz punktu widokowego.

Kamienice i wąskie ulice wypełniają: restauracje, kafejki, sklepy oraz rzesza turystów. Klimat podobny to tego, który poznaliśmy w Dubrowniku.

Pod koniec lat 80. miasto nawiedziło trzęsienie ziemi. Zniszczenia w najstarszej części Budvy były tak wielkie, że wstęp na starówkę był zakazany. Spośród 400 nietkniętych zachowało się zaledwie 8. Odbudowa miejscowości trwała około 10 lat.

Czarnogórski kurort jest miastem pełnym kontrastów, zabytki łączą się tu z kramami pełnymi chińskich produktów czy dyskotekami. Na ulicach słychać gównie…język Puszkina.

Nad jedną z bram Starego Miasta znajduje się mozaika przedstawiająca Świętego Piotra z Cetynii (dawnej stolicy Czarnogóry leżącej nieopodal Budvy).

Konkatedra św. Jana Chrzciciela w Budvie – jeden z nielicznych katolickich kościołów w Czarnogórze.

Plaża Ričardova Glava.

Idąc wąską ścieżka położona wzdłuż klifów i skał doszliśmy do leżącej u podnóża Twierdzy Morgen – Plaży Mogren. Znajdująca się na szczycie fortyfikacja została wzniesiona przez Austriaków, w celu obrony miasta od strony morza. Dziś pozostały po niej jedynie ruiny.

Widok na Stare Miasto i Old Town Beach.

Po drodze napotkać można rzeźbę Baletnicy. Według legendy, posąg przedstawia kobietę, której ukochany stracił życie na morzu. Dziewczyna z tęsknoty za lubym codziennie przychodziła na plażę. Wpatrywała się w fale licząc iż jej wybranek powróci.

Wróciliśmy w okolice centrum miasta. Z tutejszego portu, motorówką czy też statkiem wybrać się można na widoczną na zdjęciu wyspę Sveti Nikola (św. Mikołaja). Jej nazwa nawiązuje do umiejscowionego na niej kościoła św. Mikołaja. Obiekt zbudowany został w XVI. na ruinach starszego kościoła, pochodzącego jeszcze z czasów wypraw krzyżowych. „Lokalsi” nazywają wyspę Hawajami od zlokalizowanej tam restauracji „Havaj”. Miejsce przeciąga turystów kameralnymi plażami.

W Budvie góry łączą się z Adriatykiem.

Przy Dukley Marina spróbować można świeżo złowionych ryb, owoców morza. My skusiliśmy się na ostrygi.

Wieczorem miasto staje się rajem dla imprezowiczów. Liczne bary, dyskoteki tętnią życiem do rana.

Budva stanowi dobrą bazę wypadową do innych miast Czarnogóry. Tutejszy dworzec połączony jest z małym zoo, czekając na autobus można podziwiać zwierzęta. Stąd kolejnego dnia udaliśmy się na wycieczkę do Kotoru.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.