„Dwa Orły” na Szlaku Orlich Gniazd #1 Olsztyn, Ostrężnik, Mirów, Bobolice, Morsko

Jakie miejsce w Polsce chciałbyś zobaczyć w tym roku? – zapytałem Tatę w dniu jego 62. urodzin. Z wiadomych przyczyn ograniczyłem obszar do ram Kraju nad Wisłą.

Nigdy nie było mi po drodze ze Szlakiem Orlich Gniazd – usłyszałem z ust Ojca.

Mnie również – odpowiedziałem.

Cel podróży mieliśmy wiec już gotowy.

Podtrzymując tradycję męskich wyjazdów Ojca z Synem zacząłem opracowywać szczegóły wyprawy w rejon Jury Krakowsko-Częstochowskiej.

Orle Gniazda 

Orle Gniazda funkcjonowały jako system średniowiecznych zamków, niegdyś strzegących granicy Królestwa Polskiego. Powstały na terenie Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, prawdopodobnie z polecenia króla Kazimierza Wielkiego. Większość z twierdz została wybudowana na trudno dostępnych wapiennych skałach na podobieństwo orlich gniazd, stąd ich nazwa. 

Wycieczkę dwóch pomorskich rycerzy po zamkach zlokalizowanych między Częstochową a Krakowem zaplanowaliśmy na początek września br. Naszym rumakiem była „srebrna strzała”, zbroję stanowiła odzież do trekkingu, bronią były aparaty.

Wiedząc, że sporą część podróży spędzimy w aucie, poprosiłem Tatę o zabranie jego ulubionych muzycznych płyt CD. Wybór repertuaru mnie nie zaskoczył, okazały się nim krążki (kiedyś taśmy) przy których dorastałem.

Dzień 1

Niczym dwa orły  wylecieliśmy z gdańskiego gniazda, w kierunku południa Polski. Przed nami do pokonania było niemal 500 km. Wreszcie znalazł się czas, by porozmawiać w cztery oczy. Na co dzień dzieli nas odległość 200 km, teraz jedynie szerokość skrzyni biegów. Idealny moment, by powspominać rodzinne historie. Mijaliśmy kolejne kilometry a w tle słychać było Mothership – Led Zeppelin, składankę będącą kompilacją najlepszych utworów zespołu z Londynu. Płyta – „kompromis” między odwiecznym dylematem, które z wydawnictw Zeppelinów jest najlepsze i dlaczego IV album?

Zmiana CD. Przy dźwiękach grupy „King Crimson” dojechaliśmy w okolice Częstochowy. Z za strugów deszczu dostrzegliśmy wynurzającą się wieżę.

Nie był to jednak „Dwór Karmazynowego Króla” a ruiny zamku Olsztyn.

Pierwsze wzmianki o budowli sięgają końca XIII w. O rozwój zamku początkowo dbała dynastia Piastów, później  Jagiellonów, ale nie Szwedzi, którzy podczas potopu zrujnowali ją. Zrobili z zamkiem co to Ikea z meblami przed złożeniem (dodatkowo nie dając instrukcji).

Pod koniec XVI w. zamek był świadkiem legendarnych scen. Wtedy to armia Starosty Olsztyna – Kaspra Karlińskiego broniła twierdzy przed pragnącym polskiej korony – Maksymilianem Habsburgiem.

Bezowocne próby zdobycia warowni przez austriackiego arcyksięcia skłoniły go do porwania syna K. Karlińskiego. W kolejnym ataku na zamek, potomek Kaspra wystąpił w roli żywej tarczy. Nie powstrzymało to jednak Starosty Olsztyna przed użyciem broni. Karliński wypowiadając słowa: „Wpierw byłem Polakiem niż ojcem” odpalił działa skierowane w wojska M. Habsburga. Szturm został powstrzymany, a armia austriackiego arcyksięcia wycofała się. Niestety syn Karlińskiego zapłacił za to najwyższą cenę.

Do wydarzenia w swej twórczości nawiązali polscy poeci, Aleksander Fredro czy Władysław Syrokomla. Patrząc na fortyfikację przypomniał mi się utwór – Nie pokonasz miłości –  R. Gawlińskiego i G. Ciechowskiego.

Historycy twierdzą, ze naz­wa Olsz­tyn może na­wią­zywać do nie­miec­kich słów hohl (pus­to) lub höhle (pie­cza­ra) o­raz stein (ka­mień). To tłu­ma­czyło by fakt, że o­sa­dzo­ny na ska­le zamek, kry­je pod so­bą ogromną gro­tę.

O tajemniczych pracach archeologicznych prowadzonych na zamku dowiedzieliśmy się dopiero kilka dni później.

Góra Cegielnia z pasmem skał.

Następnym naszym celem był Ostrężnik. Śladów po dawnym zamku praktycznie nie ma. Zarówno tu jak i w kronikach. Ostały jedynie fragmenty wież i budynku mieszkalnego. Zamek prawdopodobnie powstał w XIV w. i przypuszcza się, iż jego budowa została nieukończona.  Wiele wskazuje, że obiekt pełnił funkcję więzienia dla przestępców oraz królewskich przeciwników politycznych. Żywe są legendy o ukrytych na terenie twierdzy skarbach, które schować tu mieli rozbójnicy.

Skała na której powstała średniowieczna forteca, kryje w sobie Jaskinię Ostrężnicką z korytarzami o długości niemal 100 metrów. Stanowią one dom dla licznie występującej tu populacji naj­bar­dziej ja­do­wi­te­go pa­ją­ka za­miesz­ku­ją­ce­go te­re­ny Pol­ski – Sieciarza Jaskiniowego (Meta Menardi). Wejście do Jaskini przypomina przegrodę nosową. Mekka laryngologów grotołazów.

W sąsiedztwie znajduje się najdłuższa jaskinia  Jury Krakowsko-Częstochowskiej – Jaskinia Wierna z korytarzami o długości ponad 1 km.

W drodze na kolejny zamek zatrzymaliśmy się przy „Bramie Twardowskiego”. Nazwę 4-metrowej formy skalnej wymyślił sam wieszcz – Zygmunt Krasiński.

Legenda mówi, iż słynny czarnoksiężnik Jan Twardowski, uciekał stąd przed diabłem. Szlachcic miał dosiąść koguta, odbić się od stojącej tu skały, wybić w niej dziurę i poszybował na Księżyc, gdzie przebywa do dziś. Z pobliskich Diabelskich Mostów lucyfer miał obserwować przebywającego na księżycu Twardowskiego.

Z harcami mitycznego bohatera na obszarze Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej związanych jest wiele legend. Nieoczekiwanie motyw Twardowskiego wielokrotnie towarzyszył nam podczas podróży.

Dotarliśmy do Mirowa. Tutejszy zamek powstał w połowie XIV wieku. Budowla nie miała szczęścia do właścicieli, przechodziła z rąk do rąk. Twierdza była we władaniu wspomnianego wcześniej Maksymiliana Habsburga, który zdobył ją pod koniec XVI w.

Jak niesie wieść fortyfikacja połączona jest tunelem z sąsiednim zamkiem w Bobolicach, gdzie się udaliśmy.

Według legendy dwaj bracia rycerze, właściciele zamków w MirowieMir i w BobolicachBobol, wybudowali między warowniami podziemny korytarz, gdzie składowali swe precjoza. Skarbów pilnować miała wiedźma, która wyglądem odstraszała złodziei.

Przyjaźń dwojga rycerzy trwała do momentu kiedy Mir nie zakochał się w lubej Bobola. Pod nieobecność Wiedźmy (miała konferencję „Sabat” na Łysej Górze) para kochanków spotkała się w tutejszych lochach. Świadkiem tego było Bobol, który w akcie zemsty zabił brata, a kobietę zamurował w podziemiach. Duch pięknej białogłowy ma do dziś straszyć na zamkowej baszcie.  

Król Stanisław z głową w chmurach

Zbudowany w połowie XIV wieku podzielił los innych zamków zrujnowanych podczas Potopu Szwedzkiego.

Sposób i styl  w jaki odbudowano w 2011 r. twierdzę wzbudza wiele wątpliwości. Specjaliści zwracają uwagę na wiele uchybień architektonicznych w porównaniu do dawnego wyglądu zamku. Obiekt określa się wręcz Disneylandem.

Wąską asfaltowa drogą doprowadziła nas do leśnego Ośrodka Wczasowego w Morsku, na terenie którego znajduje się…Zamek Bąkowiec. Zagospodarowanie terenu to efekt kontrowersyjnych decyzji z połowy ubiegłego wieku. Ruiny XIV zamku sąsiadują tu z wyciągiem narciarskim, kortem czy basenem. Z daleka przyjrzeliśmy się temu co pozostało z warowni.

Pod wieczór niczym „Orły” z The Eagles dolecieliśmy do Hotelu California w Zawierciu, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg.

Część II – „Dwa Orły” na Szlaku Orlich Gniazd

Część III – „Dwa Orły” na szlaku Orlich Gniazd

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.