Na falach Dunaju – Budapeszt

Wycieczka nad piękny, modry Dunaj zrodziła się z dnia na dzień. Pod koniec zeszłorocznych wakacji, dostaliśmy zielone światło na kilka dni urlopu. Co robić dalej? Zostać w Trójmieście, czy może gdzieś wyjechać? – dywagowaliśmy. Pomocna w odpowiedzi na nasze pytanie okazała się, zapchana pinezkami mapa podróżnicza.

Planując 5-dniowy wyjazd, chcieliśmy połączyć „zwiedzanie” z odpoczynkiem. Myśleliśmy o miejscu, gdzie z jednej strony zobaczymy interesującą architekturę, z drugiej zaś zrelaksujemy się podczas kąpieli, niekoniecznie nad plażą pełną gorącego piasku.

Wybór więc padł na…Budapeszt.

Wyjazd do stolicy Węgier rozpoczęliśmy od porannego lotu z Gdańska do…Wiednia. Stąd, autokarem (Flixbus) wyruszyliśmy w kierunku kraju Madziarów. Po 3 godzinach podróży dotarliśmy do stołecznego dworca autobusowego Népliget. Na raty – autobusem, a następnie jadąc najstarszym metrem w kontynentalnej części Europy dostaliśmy się w okolice Mostu Małgorzaty, gdzie zarezerwowany mieliśmy apartament.

Bilety https://bkk.hu/en/tickets-and-passes/prices/

Wybraliśmy 72-godzinny karnet na komunikację miejską (4150 HUF – 56 zł).

Polecany Apartament – https://www.booking.com/hotel/hu/budapest4u.pl.html

Polak Węgier dwa Bratanki – kierunek Peszt

Spacer po mieście rozpoczęliśmy od popularnego deptaku Váci utca. Można tu znaleźć liczne restauracje, kafejki i sklepy – wśród nich również te polskie.

Nie udało się nam się odnaleźć innego z rodzimych akcentów, który utkwił mi w pamięci z poprzedniej podróży po Węgrzech, a mianowicie Fiata 126p. Tom Hanks kilka lat temu miał więcej szczęścia.

Koło zatoczyliśmy idąc bulwarem, ciągnącym się wzdłuż Dunaju. Zlokalizowanych jest tu wiele atrakcji.

Jedną z nich jest posąg siedzącej na barierkach Małej Księżniczki. Dzieło wykonane przez László Martona, przedstawia najstarszą z jego córek.

Węgierski artysta uwiecznił swą pociechę w jej ulubionym stroju. Przebraną za królewnę, noszącą szlafrok imitujący płaszcz, z wykonaną przez ojca papierową koroną na głowie. Pomnik stał się popularny do tego stopnia, iż jego kopie powędrowały do rodzinnego miasta rzeźbiarza – Tapolca oraz do Tokyo.

W pobliżu znajduje się słynny Most Łańcuchowy nazywany też mostem Széchenyiego (od nazwiska inicjatora projektu). Obiekt jako pierwszy połączył leżące po dwóch stronach rzeki Budę i Peszt.  

Był to zarazem pierwszy kamienny most nad Dunajem na terenie ówczesnych Węgier. #3

Jego uroczyste otwarcie nastąpiło w połowie XIX w. po 10 latach budowy. Podczas realizacji projektu nie obyło się bez ofiar. W 1848 r. w trakcie uroczystego podwieszenia łańcucha, zerwała się jedna z lin. Element konstrukcji spadł na przyglądających się na rusztowaniu oficjeli, wśród których był pomysłodawca mostu hrabia István Széchenyi.  Zaproszonych gości trzeba było wyławiać z rzeki. W wypadku życie stracił jeden z pracowników budowy. Wejścia na mostu strzegą kamienne lwy.

Idąc dalej napotkaliśmy pomnik przypominający o ofiarach Holocaustu. Upamiętnieni zostali tu rozstrzelani, a ich ciała wrzucono do Dunaju.

Obok usytuowana jest jedna z wizytówek stolicy Węgier – siedziba Parlamentu w Budapeszcie. O jej budowie zadecydowano po formalnym powstaniu Budapesztu w 1873 r. (przez połączenie trzech miast Budy, Óbudy i Pesztu).

Neogotycki kompleks powstał na początku XX w. i do dziś jest największym obiektem na Węgrzech. Nam wyglądem przypomina swój brytyjski odpowiednik, gdzie Tamizę zastąpił Dunaj. 

Jedną z sal zdobią herby dynastii panujących na Węgrzech. Wśród nich znajduje biały orzeł symbolizujący ród Jagiellonów.

Naszym kolejnym przystankiem była Bazylika Św. Stefana. Wewnątrz kościoła znajduje się największa relikwia narodu węgierskiego – dłoń pierwszego króla Węgier, założyciela państwa – św. Stefana. Z kopuły kościoła można podziwiać panoramę miasta.

Czas na przerwę nadszedł w sąsiadującej z Bazyliką słynnej lodziarni Gelarto Rosa.

By zjeść coś bardziej treściwego udaliśmy się w pobliże – Erzsébetváros (VII).

Dawna dzielnica żydowska długo szukała pomysłu na siebie. Zrujnowane kamienice przypominały o cenie jakie zapłaciło miasto w czasie oblężenia w trakcie II wojny światowej. Opuszczone obiekty z czasem zaadaptowali artyści i restauratorzy, przez co miejsce szybko zyskało na popularności. Dziś Erzsébetváros czyli w tłum. „miasto Elżbiety” uważane jest za serce miasta. Okolicę zdobi wiele murali. 

Każdy kraj ma swoje „Wembley”. Jeśli sądzicie, że tylko Polscy kibice piłki nożnej żyją historią z dalekiej sportowej przeszłości, to jesteście w błędzie.

Kultowym meczem dla Węgrów był ten z 1953 roku, gdzie „złota jedenastka” Madziarów pokonała w Londynie „Wyspiarzy” 6:3.

Rok później doszło do rewanżu. W rozgrywanym w Budapeszcie pojedynku, gospodarze nie okazali się gościnni i pewnie wygrali z Synami Albionu –  7:1 co stanowi do dziś najwyższą porażkę w historii angielskiej reprezentacji. Mural przy ul. Rumbach 18 zdobi frag­ment gazety oraz scena z pamiętnego meczu.

Zostając przy piłce nożnej. O Budapeszcie w kontekście futbolu zrobiło się głośno w 2012 r. Wtedy to liczna grupa hiszpańskich kibiców Atletic Bilbao jadąc na rozgrywany w Rumunii finał Ligi Europy pomyliła Bukareszt… z Budapesztem. W konsekwencji kosztownego błędu, fani Basków musieli oglądać porażkę swojej drużyny w TV w budapesztańskich pubach zamiast na bukaresztańskim stadionie. 

Street Food Karavan przy ul. Kazinczy

Jednym ze sposobów zwiedzania węgierskiej stolicy są „wyścigówki”, które spotkać można na ulicach miasta.

Wieczorem podziwialiśmy Peszt z dachu Budy.

II

Kolejny dzień w stolicy Węgier, rozpoczęliśmy od Spa. Do Łaźni Széchenyiego dotarliśmy m.in. trolejbusem. Część budapesztańskiego taboru stanowią dobrze znane z polskich ulic Ikarusy. Produkowane na Węgrzech pojazdy mają się całkiem dobrze i mimo wieku, do dziś służą mieszkańcom stolicy.

Pamiątką z czasów bloku wschodniego pozostaje numeracja trolejbusów, zaczynająca się od 70 w górę. Był to swoisty gest w kierunku Stalina, który w dzień uruchomienie komunikacji trolejbusowej w 1949 r.  – obchodził swoje siedemdziesiąte urodziny. Numeracja ta zachowana jest do dziś.

W skład Łaźni Széchenyiego wchodzi 21 basenów termalnych. Kąpielisko jest jednym z największych tego typu obiektów w Europie. Poza atrakcjami wodnymi kompleks zachwycają architekturą, w szczególności bogactwem zdobień.

Wiele osób spotyka się w tu, aby…pograć w szachy.

Wstęp do kompleksu zaczyna się od 5600 Forintów.

http://www.szechenyibath.hu/prices

Po relaksie w SPA udaliśmy się na Wzgórze Zamkowe. Oszczędzając nieco nogi dojechaliśmy na szczyt komunikacją miejską. Autobus miejski (16,16A) dowiózł nas pod północną część twierdzy – Bramę Wiedeńską.  

Z wież i tarasów Baszty Rybackiej próbowaliśmy nacieszyć oczy widokiem na Dunaj i Peszt.

Na przyległym placu znajduje się kościół Św. Macieja, któremu przypatruje się monumentalny Stefan I Święty – założyciel państwa.

Jednym ze sposobów dotarcia na Wzgórze jest działająca na zasadzie przeciwwagi kolejka, która kursuje ze stacji przy Moście Łańcuchowym.

W samo południe przed siedzibą prezydenta Węgier odbyła się uroczysta zmiana warty. Tłumy turystów podziwiały popisy żołnierzy.

Bramy do Zamku Królewskiego pilnuje Kruk trzymający w dziobie złoty pierścień symbol węgierskiego rodu Hunyadich.

Jedna z legend mówi, iż dawny władca – Maciej Korwin (Hunyadi Mátyás, zwany Sprawiedliwym) pewnego dnia zobaczył, kruka kradnącego jego drogocenny pierścień. Król bez zastanowienia unicestwił ptaka, po czym odebrał mu swoją cenność. Na pamiątkę tamtego wydarzenia monarcha postanowił wpisać w herb, sylwetkę kruka z pierścieniem.

Elewację pałacu zdobi Fontanna Macieja.

Z murów zamku dostrzec można Górę Gellerta.

Labirynt ścieżek ukrytych w Królewskim ogrodzie doprowadził nas do Łaźni Gellérta. Jest to kolejny, popularny w Budapeszcie kompleks basenów. Wieczorem gorąca woda z tutejszych term spływa do Dunaju, tworząc nie lada atrakcję w postaci z darmowego spa.

Przechodząc przez Most Wolności dotarliśmy do Központi Vásárcsarnok. Hala Targowa przypomina rozmiarami dworzec kolejowy. Pod ogromną stalową konstrukcją znaleźć można zarówno wszechogarniającą chińszczyznę jak i akcenty regionalne (paprykę, przetwory, kuchnię lokalną, kiszonkę). Węgrzy kiszą wszystko, od kapusty po arbuzy. Dużą popularnością cieszy się stoisko z polską wędliną. O placku po węgiersku nikt tu nie słyszał. Jeżeli chcecie zrobić zakupy omijając tłum i wysokie ceny to polecamy poziom -1.

Wieczorem natomiast wybraliśmy się w rejs po Dunaju. W ramach biletu miejskiego kursują linie D11, D12, oraz D2.

Szczegóły https://bkk.hu/en/boats/ rozkład https://bkk.hu/en/timetables/

Podczas wieczornej podróży statkiem, zobaczyliśmy popularne atrakcje w nocnej szacie oraz daliśmy się oślepić, światłami Budapesztu.

Aby poznać nocne życiu miasta, obraliśmy kierunek na VII dzielnicę, a dokładnie najsłynniejszy ruinpub – Szimpla Kert.  

Na pomysł otwarcia lokalu wpadła grupa studentów. Wynajęli oni opuszczoną ruderę i udekorowali ją rzeczami z wystawek, pchlich targów. Rzeczom niepotrzebnym nadali drugie życie. Szimpla szybko stała się ważnym punktem na imprezowej mapie miasta.

Poza barami i „parkietem” znajdziecie tu scenę czy kino. Miejsce stanowi tygiel oferujący ogromną przestrzeń twórczą. Tu przecinają się artystyczno-kulturalne drogi Budapesztu.

Dzienna odsłona lokalu.

Przypomnienie gdzie znajduje się serce miasta.

Lokalna alternatywa dla nocnego kebaba – Langosz, czyli drożdżowy placek, smażony na głębokim oleju podawany z śmietaną, serem i czosnkiem.

Ostatni dzień w Budapeszcie rozpoczynamy od spaceru odwiedzenia Placu Bohaterów. Kolumnada przedstawia historię Węgier, posągi-alegorie, symbolizują m.in. Wojnę, Pokój, Pracę i Dobrobyt.

Spacerując przez pobliski Park Vorosliget zaglądamy na wyjętego niczym z Transylwanii Zamku Vajdahunyad.

Zatoczyliśmy koło.  Aleją Andrássy biegnąca od Placu Bohaterów do Placu Elżbiety udaliśmy się w kierunku Dunaju. Ta 2,5-kilometrowa ulica nazywana jest „budapesztańskim szanselize  Champs-Élysées”. Wpisana na listę UNESCO arteria, naszpikowana jest butikami, restauracjami, placówkami dyplomatycznymi, muzeami, teatrami oraz innymi neorenesansowymi obiektami ze słynnym gmachem opery na czele.

Na „małą czarną” z ciastkiem zaszliśmy do legendernej Café Párisi – Lotz Hall przy Andrássy út 39. Wnętrze lokalu działa niczym wehikuj czasu. Złoty, przestronny i elegancki salon pozwolił przenieść się nam do innej epoki.

Można tu przeżyć ucztę dla podniebienia oraz ucha(za sprawą występów pianistycznych). Kawiarnia pełni też rolę biblioteki oraz sali koncertowej. O prymat w stolicy lokal konkuruje z New York Cafe

Po małym co nieco wyruszyliśmy autobusem miejskim 27 w okolicę Wzgórza Gellerta. To kolejny z obowiązkowych punktów do zobaczenia na mapie Budapesztu. Miejsce zawdzięcza imię biskupowi Gellertowi, który został tu zamordowany przez pogan, a następnie według legendy spuszczono go ze szczytu w drewnianej beczce.

Na szczycie wzgórza mieści się cytadela oraz Pomnik Wolności upamiętniający, ofiary walk o wolność Węgier.

Miejsce jest kolejnym tarasem Budapesztu. Siedząc na wzgórzu powoli żegnaliśmy się ze stolicą Węgier. Po raz ostatni przypatrywaliśmy się miejscom, które odwiedziliśmy przez ostatnie 3 dni.

Na koniec dnia odwiedziliśmy Wyspę Małgorzaty. Mieliśmy wrażenie jakbyśmy byli nad polskim morzem poza sezonem. Ośrodki wypoczynkowe, sanatoria, gdzieś w oddali słychać dancing, niczym z jelitkowskiej – „Parkowej”.

Porannym pociągiem ze stacji Budapest-Nyugati ruszyliśmy w kierunku kolejnej perły położonej nad Dunajem – słowackiej Bratysławy.

cdn.

#3
Czesław Śpiewa – Do polityka

Twoja jest waga
I twój jest miecz.
Ty ponad ludzką troską
Gniewem i nadzieją
Ocalasz albo gubisz
Pospolitą rzecz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.